Związki – oczekiwania a rzeczywistość

Związki – oczekiwania a rzeczywistość

Nasze oczekiwania wobec związków bywają bardzo nierealistyczne. Karmimy się wizjami partnerstwa i idylli, które przedstawiane są we współczesnej kulturze, w filmach, literaturze, czy też w postach na portalach społecznościowych, starannie przygotowanych przez naszych bliższych i dalszych znajomych. Ma być intensywnie, namiętnie, romantycznie, mamy się rozumieć bez słów i zgodnie zawsze patrzeć w tym samym kierunku. A kiedy cokolwiek przestaje działać tak gładko jak na telewizyjnym ekranie, zaczynamy kwestionować sens pozostawania w tym związku. W obliczu trudności, zamiast koncentrować się na ich rozwiązywaniu, często nasze myśli błąkają się już dalej, wokół nowych możliwości, które wydają się już na nas czekać. Po co tkwić w czymś, co nie jest stuprocentowo zadowalające? Lepiej szukać dalej, aż w końcu ideał się znajdzie – takie myślenie wydaje się pojawiać u bardzo wielu osób. Bywa, że psujemy dobre związki przez swoją niecierpliwość, czy nieadekwatne oczekiwania i czasem dopiero z perspektywy czasu orientujemy się, jak niesłuszna była nasza ocena tej relacji i jak pochopne nasze decyzje.

To pragnienie, żeby było jeszcze lepiej, nie dotyczy tylko i wyłącznie związków. Określane jako FOMO czyli od angielskiego Fear Of Missing Out (obawa, że coś nas ominie) dotyczy niemal każdego aspektu naszego życia. Rozglądamy się wokół i wszędzie dostrzegamy sygnały, iż inni ludzie, przeżywają swoje życie inaczej niż my i to inaczej oznacza oczywiście, że dużo lepiej. Mają czas na podróże do niezwykłych zakątków świata. Ich praca jest pełna pasji i zaangażowania. Ich miłość jest  romantyczna i inspirująca. Realizują się, żyją bardziej, podczas gdy my tkwimy w swojej codzienności, razem z jej wszystkimi lepszymi i gorszymi aspektami. Wydaje nam się, że omija nas coś cennego i że z każdym kolejnym dniem tracimy szansę na szczęście. Taki lęk, że ciągle nam czegoś brak, że ciągle powinniśmy coś jeszcze więcej i bardziej, ciągle wypełniać swoje życie kolejnymi wrażeniami, może sprawiać, że bardzo trudno będzie się nam ustabilizować i zaakceptować nasze życie, jakiekolwiek dobre by ono nie było. Niepokój przejmie kontrolę, a pchani lękiem wciąż będziemy niezadowoleni z tego, co mamy.

Taka postawa może też sprawiać, że także w związkach będziemy odczuwać niezadowolenie i będziemy stawiać sobie i swojemu partnerowi coraz to nowe wymagania. Wszystko po to, żeby nasz związek spełniał określoną przez nas wizję tego, jaki szczęśliwy związek powinien być. Nadmierna koncentracja na tej wizji może sprawić, ze będziemy sabotować nawet bliskie i dobre dla nas relacje. Zamiast oceniać je pod kątem tego, czy pozwalają nam spełniać nasze potrzeby, ważniejsze będzie dla nas, jak nasz związek wygląda w porównaniu z innymi i czy jest odpowiednią reprezentacją szczęśliwej pary, tak jak byśmy tego chcieli.

Dbanie o to, żeby nasz związek prezentował się idealnie i spełniał zewnętrzne standardy, może być wykańczające. Bardzo szybko może doprowadzić do tego, że nie starczy nam sił do tego, by budować prawdziwą bliskość i zadbać o satysfakcjonującą relację. A to już faktycznie może doprowadzić do tego, że pojawią się między ludźmi jakieś zgrzyty i nieporozumienia. Co tym bardziej może nas utwierdzać w przekonaniu, że prawdziwe szczęście jest gdzieś indziej.

Zanim niepokój i niezadowolenie doprowadzą nas do decyzji o radykalnych zmianach w naszym związku, warto najpierw zastanowić się, po co chcemy to robić i co chcemy osiągnąć. Czy rozważamy wakacyjny wyjazd w egzotyczne strony dlatego, że jest to nasza wspólna pasja i na pewno takie doświadczenie nasz zbliży, czy raczej dlatego, że nie chcemy udowodnić innym, jak bardzo jesteśmy wyjątkowi? Czy patrzymy krytycznie na naszego partnera, ponieważ czujemy się przez niego lekceważeni, albo nie możemy na niego liczyć w najważniejszych sprawach, czy też raczej dlatego, że wydaje nam się, że jest zbyt zwyczajny, za mało już zaskakujący? Czy myślimy o zakończeniu związku dlatego, iż nie widzimy już w nim nic dobrego, wzajemnie się krzywdzimy i ranimy, czy też dlatego, że niepokoi nas bardziej niesprecyzowana wizja tego, co może nas w życiu omijać i jakie szanse czekają na nas jeszcze w świecie?

Czasem warto sobie odpuścić, nie dać się wciągnąć w niekończący się wyścig po lepsze, nowsze i ciekawsze. Zamiast poszukiwać na zewnątrz inspiracji do tego, jak uczynić nasze życie szczęśliwszym i bardziej wartościowym, warto wsłuchać się w swój wewnętrzny kompas. Podążając za swoimi własnymi potrzebami, niezależnie od tendencji otoczenia, mamy szansę uciszyć nasze lęki i niepokoje.  Dzięki temu łatwiej będzie nam rozeznać się, co faktycznie jest dla nas dobre i warto się tego trzymać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.